Pamiętam ten dzień jak dziś, kiedy rozmawiając na Skypie z Martą i Markiem omawialiśmy szczegóły ich wspólnego dnia ślubu i sesji plenerowej. Wspomnieli mi wtedy, że chcieliby zrobić zdjęcia na Islandii. Szczerze mówiąc na początku pomyślałam, że na rozmowie się pewnie ten pomysł zakończy. Jednak w momencie gdy Marek zapytał mnie o dogodny termin do rezerwacji lotu, wiedziałam już, że to nie są żarty i że właśnie spełnia się moje kolejne marzenie.

Ten wyjazd był dla mnie cudownym przeżyciem, wręcz mistycznym. Kraina czystej natury, niekończącego się horyzontu, soczystej zieleni, wszechobecnej pustki. Była to dla mnie zbawienna odmiana od pędu dnia codziennego, w którym akurat żyłam, w środku sezonu ślubnego.

No i ONI. Cudowna para, którą miałam okazje bliżej poznać już na sesji narzeczeńskiej. Od razu się nimi zauroczyłam. Pogodni, radośni, zawsze uśmiechnięci, szaleni, w dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie. I romantyczni <3 Islandia jest dla Nich szczególnym miejsce, bo to właśnie tu się zaręczyli. Kiedy Marta opowiadała mi całą historię, aż łza zakręciła mi się w oku ze wzruszenia.

Zapraszam Was na podróż po tej magicznej krainie <3