Zacznę od tego, że chciałaby się z Wami podzielić moją pierwszą podróżą w pojedynkę po Italii. Wcześniej we Włoszech byłam jedynie na nartach. Pomimo, iż znałam południową kulturę ludzi żyjących w ciepłych i pięknych miejscach jak Hiszpania czy Portugalia, Włoskiego klimatu nigdy wcześniej nie poznałam. Na pewno fakt, że jest się w nowym miejscu samemu ma ogromny wpływ na odczuwanie i doświadczania miejsca w którym się jest. Słyszałam o tym wielokrotnie, i właśnie dlatego też chciałam w taką podróż wyruszyć. I aby to w końcu zrealizować, odważyłam się nawet skłamać moich dziadków, że lecę z przyjaciółką aby się o mnie bardzo nie martwili.

I muszę Wam powiedzieć, że było naprawdę niesamowicie. Oczywiście miałam momenty lepsze i gorsze, ale bywało i tak, ze chodziłam do kościoła i płakałam. Poczucie osamotnienia początkowo dawało się mocno odczuć. Ale właśnie te kryzysy były najpiękniejsze i umacniające.

Bycie samemu naprawdę nas otwiera. Inaczej słyszymy, inaczej smakujemy, inaczej dostrzegamy, inaczej traktujemy siebie, innymi drogami idziemy, jest naprawdę inaczej <3

Gdy czwartego dnia, przyjaciółka zapytała mnie czy powtórzę podróż sama, powiedziałam jej że nigdy więcej, że wolę w towarzystwie, ale po kilku następnych dniach zmieniłam zdanie. Gdyby ktoś mnie teraz zapytał czy wróciłabym sama do Włoch, nie zastanawiałabym się ani sekundy, jestem gotowa w każdym momencie 🙂

Dziś chciałabym Wam pokazać materiałem z południowej części Włoch. Na wybrzeże Amalfickie trafiłam czwartego dnia mojej podróży. Moja bazą wypadową było Sorrento, z którego przemieszczałam się do kolejnych miejscowości. Poczałkowo byłam trochę rozczarowana tym miastem, ponieważ wcześniejsze życie w mniej turystycznym miasteczku jakim było Barii bardzo urzekło moje serce (o tym opowiem w następnym wpisie ;). Najtrudniej było mi przyzwyczaić się do wąskiej i głośnej ulicy głównej, która prowadziła z dworca do mojego miejsca noclegu. Jeździło po niej pełno skuterów, które dość mocno zanieczyszczają powietrze spalinami. Na szczęście można do tego przywyknąć, a widoki na wybrzeżu rekompensują straty.

Trafiłam do cudownego miejsca z przepięknym widokiem z okna. Klimat tego miejsca jest nie do opisania, wkoło pełno ćwierkających ptaków, wieczorami głosy chłopców grających w piłkę na boisku, o poranku bicie dzwonów z pobliskich kościołów, naprawdę cudowny klimat.

Zwiedzanie miejsc turystycznych poza sezonem to również ciekawe doświadczenie. Można spojrzeć na miejsce które budzi się z zimowego snu, kwiaty dopiero rozkwitają, wiele miejsc jest jeszcze pozamykanych, trwają remonty i odświeżanie domów, wszędzie robi się porządki, aby za chwile ugościć miliony turystów. Ja spacerowałam jeszcze pustymi uliczkami, co pozwoliło mi lepiej przyjrzeć się codziennemu życiu ludzi tam mieszkających.

Co tu dużo mówić, cały teren Włoch jest przepiękny, ja się zakochałam, i na pewno wrócę tam nie raz. Przesyłam choć kawałek klimatu tego niesamowitego miejsca <3

Sorrento, Positano, Amalfi, Atrani, Procida.